Na horyzoncie kłopoty. Duże kłopoty. Mianowicie rodzice.
Cały czas sie z nimi kłóce. Dzisiaj na przykład. Przy obiedzie, tata poruszył temat klawiatury, która jest czymś ewidentnie spalona. Kogo podejrzewa? Mnie oczywiście, a jakże. Najłatwiej zwalić na najmłodszego.
Czasem myśle, że oni po prostu kochają ta drugą. Ich wyobrażenie córki, a nie mnie- ich córke.
W szkole musze miec same 5 i 6, ewentualnie 4. Zawsze słysze "to nie wypada dziewczynie", gdy powiem cos obraźliwego dla kogoś (bo tak sądze) albo "jak ty sie ubierasz?!", gdy założyłam zwykłe jeansy i czarna bluzkę.
Miliony zakazów i nakazów, jak powinnam zyć w przyszłości, jaką mam wybrac szkołe, gdzie studiować. Nie rozumieją, że dla mnie nie wystarczy dobrze płatna praca. Ja potrzebuje czegoś, co będe przynajmniej lubiła robic.
Czasem mam ochote stąd uciec. Uciec i nie wracać.
-
xenia296:
-
CZARNA BARONOWA:
-
Doroleska:
Pokaż wszystkie (4) ›